Post NIE jest sponsorowany! Chcę jedynie podzielić się z Wami moimi radami i polecić Wam "z czystym sercem"produkty, które sama używam i jestem z nich 100% zadowolona :)
Kochane! Dostaję od Was dużo komplementów odnośnie moich włosów. Bardzo mnie one cieszą ( komplementy, nie włosy - choć włosy też :D). Powód owej radości nie wynika z mojej próżności, lecz z gotowości podzielenia się z Wami sposobami na pielęgnacje długich włosów. Chociaż nie tylko długim włosom się pielęgnacja przydaje :) Moja "grzywa" jest z natury trudna do okiełznania. Można powiedzieć, że mam mieszane włosy - przetłuszczające się dość szybko przy skórze głowy, jednak suche na końcach. Moje włosy się dość szybko przesuszają i przetłuszczaja, więc wymagają zbalansowanej pielęgnacji, która odświeży skórę głowy oraz odżywi i odbuduje końcówki. Błysk też jest przez mnie pożądany :)
Moje włosy nie zawsze wyglądały tak lśniąco i zdrowo. Ostatnio, tzn. od dobrych paru miesięcy absolutnym numerem jeden w mojej łazience jest
czereśniowy szampon firmy CECE OF SWEDEN, do nabycia w sieciach
SUPER PHARM (ok 15 zł - cena promocyjna).
Jest on bogaty w naturalną keratynę i wyciąg z czereśni. Mimo tego, że doskonale odżywia i wygładza włosy, nie obciąża ich, ułatwia rozczesywanie, daje piękny polysk oraz nie pieni się mocno - oznacza to, iż nie zawiera zbyt wiele chemii, tzn. parabenów i innych zbędnych substancji. Jest też niesamowicie wydajny. Producent proponuje, by myć nim włosy 2 razy. Pierwsze mycie zmywa tłuszcz, zanieczyszczenia i pozostałości kosmetyków do stylizacji, a drugie ma pielęgnować łuski włosa i przygotowywać je do dalszych zabiegów kosmetycznych.
Pamiętajcie! To, że szampon wytwarza niesłychanie miłą piankę oznacza, że aż kipi od chemii!!! Piana w szamponie to wasz fałszywy przyjaciel :D
Ulubieniec moich włosów :)
Czasem używam również do pierwszego mycia popularnej i lubianej przez wiele włosomaniaczek
ALTERRY,
dostępnej jedynie w ROSSMANNIE (ok 9,50 zł). Do tej pory używałam tej z granatem do włosów zniszczonych, jednak ostatnio polubiłam tę brzoskwiniowo-zbożową, mającą dawać połysk. Linia Alterra ma to do siebie, że składa się z kosmetyków naturalnych, bez parabenów, silikonów itd.
Hmmm, myjąc włosy jedynie tym szamponem mam małe trudności w rozczesywaniu ich, ponieważ ten kosmetyk "obnaża prawdziwą naturę włosa". Bezlitośnie. Doskonale oczyszcza, zmywa wszelkie zanieczyszczenia, ale również i silikony z innych szamponów. Ma bardzo przyjemny zapach, włosy po nim są lekkie i odświeżone, nie "przyklapują". Polecam serdecznie Wam taki detoks dla włosów nawet co drugie mycie. Nie zapomnijcie jednak nałożyć po tym szamponie odżywki! Może być też Alterra, chociaż ja preferuję JOANNĘ - zaraz wyjaśnię dlaczego :)
Jest to odżywka naturalna i lekka, kosztuje mało (5zł!), starcza na długo i jest po prosto bardzo dobra! Daje doskonały połysk, włosy po niej się dobrze rozczesują. I jest produkcji polskiej, a ja lubię polskie kosmetyki za ich cenę oraz skład. :) Nie zapominajmy również, że nie bez powodów rzepa krzepi :) Krzepi i to bardzo.
Wiem również, jak ważne w pielęgnacji włosów są witaminy. Szczególnie A i E. Dlatego biorę Skrzypovitę w tabletkach i we włosy wcieram raz na pare dni odrobinę serum z witaminą A+E z BIOVAXU ( w sieciach SUPER PHARM, małe opakowanko za ok. 7 zł). Jedwab wbrew powszechnym przekonanium wysusza włosy, jeśli się go stosuje bardzo często, więc ograniczam jego użycie, a efekt jest wtedy doskonały :) ( Oba BIOVAXY na zdjęciu na dole).
Jeśli chodzi o BIOVAX, polecam również maseczkę z proteinami mlecznymi.
Jeszcze jedna rada z serii sposoby babci :)
Jest zalecane, by do ostatniego płukania dodać... soku z cytryny :) Tzn. wystarczy zrobić roztwór:
- wycisnąć PÓŁ cytryny i zmieszać z około 1 litrem przegotowanej dość letniej wody.
Spłukuje się tym sposobem kamień z miejskiej wody, który nie osadza się wtedy na włosach, zakwasza się je, zamyka się łuski i gwarantuje świeży, zdrowy połysk.
Pamiętajcie, by do ostatniego płukania używać chłodnej wody, by zamykać luski!
Wilgotne włosy, odsączone DELIKATNIE z wody zawijamy w ręcznik , nie trzemy ich! Dajmy im wyschnąć.
Włosy rozczesujemy jak już lekko podeschną, ponieważ łuska mokra jest rozpulchniona. Najlepszy jest grzebień rzadki. Jeśli chodzi o szczotkę, polecam taką z włosia - nie elektryzuje się.
Legendarne "sto pociągnięć włosów" to rzeczywiście legenda dla naszych prababek :D Współczesnej dziewczynie, która nie ma pokojówki wystarczy jedynie trzydzieści ;-)
A jakie sposoby na ujarzmienie Waszych fryzur macie Wy?:)