sobota, 17 listopada 2012

Birthday Golden Lace

Jestę jubilatę dzisiaj :D
Dlatego postanowiłam założyć coś odświętnego, barokowego w jesiennych kolorach... To, że mam urodziny właśnie w listopadzie - moim ulubionym miesiącu - cieszy mnie niezmiernie. Uwielbiam mgłę, półnagie drzewa, złote liście ... W dzisiejszym stroju powitałam dzisiaj moich nielicznych gości rodzinnych  :)
Mam nadzieję, że spodoba Wam się moja parysko-barokowa wariacja :) Nie żałujcie komentarzy, w końcu mam Urodziny ;-)











koronkowa sukienka (lace dress) - PINKY, czarna marynarka ( black jacket) - ZARA, rajstopy girl up a la pończochy ( girl up stockings) - GATTA,  bransoletki ( bracelets) - LOVISA, naszyjnik kołnierzyk ( collar necklace) - allegro hair_style + diy, lakierki  retro - SOFTIES


niedziela, 11 listopada 2012

Klasyka w ... 99% ;) English Countryside Jacket

Ah, jak ja lubię kurtki Barbour :D Tzn. "lubiłabym, brałabym, nosiłabym" ;-) Są to idealne, klasyczne i bardzo eleganckie okrycia, kosztują oczywiście mały majątek, ale nie zmienia to faktu, że istnieje wiele "zamienników" - czyli innych pikowanych, cieńkich kurteczek, które przywodzą na myśl angielską wieś bądź hamburski port :D Dlaczego hamburski port? Otóż mam na to swoją odpowiedź. Czytał ktoś "Faserland" Christiana Krachta? POLECAM, idealna lektura w 99% fashion :) Owa kurtka pojawia się tam jako "leitmotiv", symbol klasy wyższej, niemieckiego dobrego gustu (angielskiego w sumie, ale w kontekscie książki - niemieckiego) ale i konsumpcjonizmu. Jest nacechowana symbolicznie. Narrator uważa np. że "w Hamburgu wszystko jest zielone jak kurtka Barbour".
Ja zdecydowałam się na kurtkę W STYLU Barbour :) Być może niektórym z Was się nie spodoba - tak, jest bardzo poważna, możliwe, że zbyt klasyczna i nawet "babciowa". Jednak nie ma dla mnie lepszej kurtki na jesień ( może z wyjątkiem mojej ukochanej miodowej skórzanej). Ma naszywkę wewnętrzną z mottem "Life is a journey. Stay warm. Keep dry". Owe 3 zdanka doskonale ją opisują, chociaż pasowałyby bardziej do jakiegoś North Face'a czy Wolfskina :) Jest klasyczna, klasyczna i jeszcze raz klasyczna i za to ją uwielbiam. Zdecydowałam się na połączenie tej pikowanki z niebieską koszulą z białymi mankietami i kołnierzykiem - zawsze o takiej marzyłam, nigdy nie mogłam znaleźć idealnej, dobrej jakościowo i ze sztywnym kołnierzykiem, który nie opadałby jak naleśnik :D Savile Row udowodnili znów, że są bezkonkurencyjni w szyciu eleganckiego ubioru!
Przyciężkawe buty to mój wybór spontaniczny, ponieważ nie miałam przy sobie czarnych kozaków, moim zdaniem lepiej pasujących do takiej klasycznej stylizacji. Jednak rude wysokie kozaczki przywodzą na myśl właśnie pojęcie "english countryside" i tego się trzymam :)
A jak Wam się podoba?:)















kurtka pikowana - CANVAS in TK MAXX, niebieska koszula -  SAVILE ROW WOMAN in TK MAXX, dżinsy - TOMMY HILFIGER DENIM, torebka le pliage  - LONGCHAMP, zegarek - LONGCHAMP, rude wysokie kozaki - TK MAXX




piątek, 9 listopada 2012

Moja pielęgnacja włosów

Post NIE jest sponsorowany! Chcę jedynie podzielić się z Wami moimi radami i polecić Wam "z czystym sercem"produkty, które sama używam i jestem z nich 100% zadowolona :)

Kochane! Dostaję od Was dużo komplementów odnośnie moich włosów. Bardzo mnie one cieszą ( komplementy, nie włosy - choć włosy też :D). Powód owej radości nie wynika z mojej próżności, lecz z gotowości podzielenia się z Wami sposobami na pielęgnacje długich włosów. Chociaż nie tylko długim włosom się pielęgnacja przydaje :) Moja "grzywa" jest z natury trudna do okiełznania. Można powiedzieć, że mam mieszane włosy - przetłuszczające się dość szybko przy skórze głowy, jednak suche na końcach. Moje włosy się dość szybko przesuszają i przetłuszczaja, więc wymagają zbalansowanej pielęgnacji, która odświeży skórę głowy oraz odżywi i odbuduje końcówki. Błysk też jest przez mnie pożądany :)
Moje włosy nie zawsze wyglądały tak lśniąco i zdrowo. Ostatnio, tzn. od dobrych paru miesięcy absolutnym numerem jeden w mojej łazience jest czereśniowy szampon firmy CECE OF SWEDEN, do nabycia w sieciach SUPER PHARM (ok 15 zł - cena promocyjna)Jest on bogaty w naturalną keratynę i wyciąg z czereśni. Mimo tego, że doskonale odżywia i wygładza włosy, nie obciąża ich, ułatwia rozczesywanie, daje piękny polysk oraz nie pieni się mocno - oznacza to, iż nie zawiera zbyt wiele chemii, tzn. parabenów i innych zbędnych substancji. Jest też niesamowicie wydajny. Producent proponuje, by myć nim włosy 2 razy. Pierwsze mycie zmywa tłuszcz, zanieczyszczenia i pozostałości kosmetyków do stylizacji, a drugie ma pielęgnować łuski włosa i przygotowywać je do dalszych zabiegów kosmetycznych.
Pamiętajcie! To, że szampon wytwarza niesłychanie miłą piankę oznacza, że aż kipi od chemii!!! Piana w szamponie to wasz fałszywy przyjaciel :D

Ulubieniec moich włosów :)

Czasem używam również do pierwszego mycia popularnej i lubianej przez wiele włosomaniaczek ALTERRY, dostępnej jedynie w ROSSMANNIE (ok 9,50 zł). Do tej pory używałam tej z granatem do włosów zniszczonych, jednak ostatnio polubiłam tę brzoskwiniowo-zbożową, mającą dawać połysk. Linia Alterra ma to do siebie, że składa się z kosmetyków naturalnych, bez parabenów, silikonów itd. 
Hmmm, myjąc włosy jedynie tym szamponem mam małe trudności w rozczesywaniu ich, ponieważ ten kosmetyk "obnaża prawdziwą naturę włosa". Bezlitośnie. Doskonale oczyszcza, zmywa wszelkie zanieczyszczenia, ale również i silikony z innych szamponów. Ma bardzo przyjemny zapach, włosy po nim są lekkie i odświeżone, nie "przyklapują". Polecam serdecznie Wam taki detoks dla włosów nawet co drugie mycie. Nie zapomnijcie jednak nałożyć po tym szamponie odżywki! Może być też Alterra, chociaż ja preferuję JOANNĘ - zaraz wyjaśnię dlaczego :)


Jest to odżywka naturalna i lekka, kosztuje mało (5zł!), starcza na długo i jest po prosto bardzo dobra! Daje doskonały połysk, włosy po niej się dobrze rozczesują. I jest produkcji polskiej, a ja lubię polskie kosmetyki za ich cenę oraz skład. :) Nie zapominajmy również, że nie bez powodów rzepa krzepi :) Krzepi i to bardzo.
Wiem również, jak ważne w pielęgnacji włosów są witaminy. Szczególnie A i E. Dlatego biorę Skrzypovitę w tabletkach i we włosy wcieram raz na pare dni odrobinę serum z witaminą A+E z BIOVAXU ( w sieciach SUPER PHARM, małe opakowanko za ok. 7 zł). Jedwab wbrew powszechnym przekonanium wysusza włosy, jeśli się go stosuje bardzo często, więc ograniczam jego użycie, a efekt jest wtedy doskonały :) ( Oba BIOVAXY na zdjęciu na dole).

  
Jeśli chodzi o BIOVAX, polecam również maseczkę z proteinami mlecznymi.
Jeszcze jedna rada z serii sposoby babci :)

Jest zalecane, by do ostatniego płukania dodać... soku z cytryny :) Tzn. wystarczy zrobić roztwór:
- wycisnąć PÓŁ cytryny i zmieszać z około 1 litrem przegotowanej dość letniej wody.
Spłukuje się tym sposobem kamień z miejskiej wody, który nie osadza się wtedy na włosach, zakwasza się je, zamyka się łuski i gwarantuje świeży, zdrowy połysk.
Pamiętajcie, by do ostatniego płukania używać chłodnej wody, by zamykać luski!
Wilgotne włosy, odsączone DELIKATNIE z wody zawijamy w ręcznik , nie trzemy ich! Dajmy im wyschnąć.
Włosy rozczesujemy jak już lekko podeschną, ponieważ łuska mokra jest rozpulchniona. Najlepszy jest grzebień rzadki. Jeśli chodzi o szczotkę, polecam taką z włosia - nie elektryzuje się.
Legendarne "sto pociągnięć włosów" to rzeczywiście legenda dla naszych prababek :D Współczesnej dziewczynie, która nie ma pokojówki wystarczy jedynie trzydzieści ;-)

A jakie sposoby na ujarzmienie Waszych fryzur macie Wy?:)







czwartek, 1 listopada 2012

Dwie barwy listopada

Listopad...
Mgła, unosząca się nad trawą pokrytą grubą, miękką warstwą liści...
Przenikliwe głosy odlatującego ptactwa...
Kawa w porcelanowym dzbanku...
Nasycone, ciemne barwy... Szlachetne wzory...
Burgund, czerwone wino, chłodny fiolet, głębka czerń...
Koronki i tiule...
Spokój i tajemnica...
...










burgundowy kardigan z angory ( burgunde rabbit hair cardigan) - EDINA RONAY, fioletowy płaszcz z wełny i kaszmiru ( purple wool&cashmire coat) - STEFANIA RINALDI, czarna bawełniana sukienka ( black cotton dress) - H&M, czarna torebka ( a black handbag) - LONGCHAMP, model PLANETE, skórzane kozaki ( leather high shoes) - ECCO, naszyjnik ( necklace) - prezent /gift, skórzano-zamszowe rękawiczki "całuski" - TK MAXX, akrylowy szal-komin (acryl scarf) - MADE BY MUM <3 :), rajstopy 60 DEN - Gatta, pomadka - L'oreal Rouge Passion , lakier do paznokci - Golden Rose


Test na spostrzegawczość: na którym zdjęciu chowa się moje ukochane zwierzę?:)


wtorek, 30 października 2012

I'm feeling like a Munich Girl!

Witajcie ;) Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mój zestaw jesienno-przedwiosenny :) Wprawdzie zdjęcia pochodzą z marca, ale uważam, że pomysł z trenczem i botkami na słupku sprawdza się również ciepłą jesienią. Ekhm, powiedziałam ciepłą jesienią?;-)
Mój ukochany trencz Michaela Korsa połączyłam z tabaczkowymi wąskimi chinosami ( o ile wąskie chinosy istnieją, można się kłócić o to ... ) i błękitną koszulą w drobną krateczkę, która zawsze dodaje strojom lekkości, elegancki i świeżości. Taki niezobowiązujący smart casual, chociaż znajdują się krytycy koszul w drobną kratkę, zarzucający im drobnomieszczańską, filisterską elegancję :D Może i jestem drobnomieszczańska, ale pozostaję wierna koszulom. Ha, że mało kobiece? I don't think so :)
Znając moje zamiłowanie do butów wygodnych, możecie się zdziwić, że mam taki dziwny obcas. Staromodny słupek, jaki znacie na pewno, drogie dziewczyny z mojego zamierzchłego rocznika, jeszcze z balów gimnazjalnych, powrócił niedawno do łask i przekonał też mnie do siebie - te zamszowe sznurowane są wygodne! Za zasługą slupka :) I mojej dobrej woli ;)
Podsumowując - czuję się doskonale w tych kolorach ( zainspirowały mnie zawsze eleganckie mieszkanki Monachium), w tych fasonach i pod słońcem. :)
Zdjęcia we Wrocławiu, chociaż jak wspomniałam - zainspirowane monachijską ulicą :)








kurtka typu trencz (trench jacket) - MICHAEL KORS, koszula w drobną kratkę (shirt) - CASA MODA, spodnie (pants) - ZARA, zamszowe buty ( suede shoes) - PRIMA MODA, torebka ( leather bag) - GHARANI STROK, okulary przeciwsłoneczne (sunglasses) - H&M

wtorek, 23 października 2012

Mój ulubiony jesienny set

Witajcie :) Dzisiaj mój ulubiony, jesienny zestaw, który skompletowałam dość niedawno ( no i od razu stał się ulubionym :D ). Zawsze uważałam, że jesień to moja ulubiona pora roku z uwagi na przepiękne barwy w parkach, w lasach i w sklepach.
Takie oto miodowe, cieplutkie kolory chcę Wam zaprezentować :)
Nie mam obecnie najlepszych zdjęć, ale postaram się niedługo "dostarczyć" na bloga :)
Trzymajcie się ciepło :)








I parę zdjęć mojego autorstwa z Krainy Wygasłych Wulkanów, na jesienny nastrój :







.... jest to cudowny region, pełen tajemnic  :)

                         
 
kurtka skórzana w miodowym kolorze (honey coloured leather jacket) - MUSTANG, kardigan z angory (angora cardigan) - CYNTHIA ROWLEY, dżinsy rurki- model Sophie Skinny (skinny blue jeans) - TOMMY HILFIGER DENIM, miękka skórzana torebka ( soft leather bag) - prezent od Cioci :), zwykły biały T-shirt ( plain white t-shirt) - H&M, wysokie skórzane kozaki  ( high leather boots) i jesienny szal ( autumn scarf) - TK MAXX